Polacy nie lubią długów, ale ich zaległości rosną

pieniądze banknoty

Blisko co 4. Polak miał w swoim życiu problem ze spłatą długu. Co 20. osoba przyznaje, że taka sytuacja zdarzyła się jej wiele razy – pokazuje badanie „Zadłużenie Polaków” przeprowadzone na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. W obliczu kłopotów finansowych najczęściej prosimy o wsparcie rodzinę lub bliskich (44 proc.), ale też zaciskamy pasa (42 proc.). Jako pierwsze tniemy wydatki na odzież, rozrywkę i wyjazdy.

 

Na koniec 2020 r. łączne zaległości Polaków, widniejące w bazie danych KRD, wyniosły 48 mld zł. To o prawie 2,4 mld zł więcej niż w 2019 r., kiedy było to 45,7 mld zł.

W ogólnopolskim badaniu przygotowanym przez IMAS International na zlecenie KRD wśród osób nieposiadających obecnie długów 59 proc. zadeklarowało, że nie miało nigdy problemów ze spłatą swoich zobowiązań, takich jak np. raty kredytu czy nieuregulowane rachunki za telefon. Do sporadycznych „wpadek” z zapłatą przyznał się więcej niż co 4. badany. 5 proc. osób zdarzało się to wiele razy, a 7 proc. nie potrafiło przypomnieć sobie, czy miało taką sytuację.

Długi z punktu widzenia Polaka

Zdecydowana większość, bo aż 9 na 10 dorosłych Polaków uważa, że długi zawsze należy spłacać. 87 proc. unika ich zaciągania, a w razie takiej konieczności jak najszybciej spłaca zobowiązanie. Podobny odsetek (86 proc.) uważa, że pożyczać powinniśmy tylko wtedy, gdy wiemy, że jesteśmy w stanie zwrócić należności.

Do przemyślanego pożyczania najbardziej rygorystycznie podchodzą osoby, które nigdy nie były zadłużone lub regularnie spłacały zobowiązania. Ci, którzy obecnie mają zaległości, wykazują się większą tolerancją. 22 proc. z nich twierdzi, że dług niekoniecznie trzeba spłacać. Rzadziej unikają też pożyczania pieniędzy, spłatę traktują mniej priorytetowo. Widać zatem, że osoby, które nie regulują własnych zobowiązań, mają też luźniejsze podejście do zadłużania się, co zresztą może być powodem ich finansowych kłopotów – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Lepiej oszczędzać niż pożyczać

Badanie przeprowadzone przez IMAS International na zlecenie KRD pokazało, że blisko 3/4 Polaków woli oszczędzać i kupować za własne środki, niż posiłkować się kredytem bądź pożyczką. Nieco ponad połowa wskazuje, że korzystanie z takiego wsparcia przy wydatkach jest naturalne, bo nie wszystkie zakupy da się sfinansować samodzielnie.

Oszczędzanie to także jedna z najpopularniejszych strategii w przypadku bycia już zadłużonym. Aby móc spłacić zaległości, osoby posiadające zobowiązania najczęściej ograniczają dotychczasowe wydatki. W pierwszej kolejności wybierają tańszą odzież (44%) oraz rezygnują z rozrywki, np. wyjścia do kina czy na imprezę (42%). Blisko co piąty (18%) nie pojechał z tego powodu na wakacje czy urlop, a 14% tnie wydatki na jedzenie. Niewiele (8%) szuka oszczędności na spłatę długów poprzez rezygnację z używek jak alkohol, papierosy czy słodycze.

 

Postawy Polaków wobec kredytów, długów i oszczędzania Zdecydowanie się zgadzam Raczej się zgadzam Raczej się nie zgadzam Zdecydowanie się nie zgadzam Nie wiem/ trudno powiedzieć
Unikam długów – kiedy je mam, staram się je jak najszybciej spłacić 59% 29% 6% 2% 4%
Pożyczanie jest dobre, ale tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie oddać pieniądze 54% 33% 5% 3% 5%
Długi zawsze trzeba spłacać 73% 18% 3% 1% 5%
Wolę oszczędzać i kupić coś za własne środki niż pożyczać 37% 34% 16% 3% 10%
Korzystanie z kredytów czy pożyczek jest naturalne, inaczej nic by nie można było kupić 17% 40% 19% 11% 12%
Wolę wziąć coś na kredyt i od razu korzystać, niż oszczędzać i móc korzystać dopiero za długi czas 12% 25% 25% 23% 15%
                                                                      Źródło: KRD

 

Jest też grupa osób, która kredyt czy pożyczkę uważa za lepsze wyjście niż oszczędzanie. 36% badanych wskazało, że woli korzystać z tego rozwiązania, aby kupić wybraną rzecz i cieszyć się nią od razu, niż czekać, aż uzbiera potrzebne pieniądze.

Korzystanie z oferty kredytów i pożyczek nie jest niczym złym. Ważne jednak, aby przy zaciąganiu zobowiązań mieć świadomość tego, jak wpłyną one na nasze finanse, nie tylko w krótkim, ale i długim terminie. Warto mieć plan awaryjny, gdy zmieni się nasza sytuacja, co może przytrafić się każdemu. Testem odporności dla Polaków jest obecnie pandemia koronawirusa, która przewróciła do góry nogami gospodarkę, a wraz z nią domowe budżety – zaznacza prezes KRD.

Finansowa lekcja

Doświadczenie bycia dłużnikiem wpływa na podejście Polaków do finansów. Niemal 3/4 obecnych i byłych dłużników (73 proc.) podejmuje działania zapobiegawcze, by nie ponawiać lub nie pogłębiać swojego zadłużenia. Przy czym osoby, które wyszły z zadłużenia podchodzą do tego w sposób bardziej przemyślany i systematyczny. 43% z nich odkłada na „czarną godzinę”. Wśród osób obecnie zadłużonych odsetek ten wynosi 25%. Mając na koncie doświadczenie z długami, Polacy częściej starają się w pełni regulować swoje należności na czas, nawet gdy chodzi o niewielkie kwoty. Deklarują tak zarówno zadłużeni w przeszłości (17%), jak i obecnie (14%). Dług skłania też do większej kontroli nad swoimi wydatkami (odpowiednio 16 i 11% wskazań w tych grupach). Dodatkowo, co 10. osoba, która wyszła z długów, postępuje zgodnie z zasadą: najpierw rachunki i stałe opłaty, a później reszta.

Dłużnik w oczach rodaka

Dla ponad połowy Polaków (52%) posiadanie zaległości nie ma wpływu na postrzeganie dłużnika jako człowieka i członka społeczności. Jednak pozostałe 48% nie darzy szacunkiem osób niewywiązujących się ze zobowiązań finansowych.

W rozmowach z dłużnikami nasi negocjatorzy wyróżniają grupę „niefrasobliwych”, od których słyszą, że nie zapłacili oni tylko jednej raty za telewizor czy smartfon, a przecież „to nie grzech”. Jest też grono dłużników, którzy podejmują pochopne decyzje zakupowe i w efekcie nie są w stanie wywiązać się ze zobowiązań. Kiedy później starają się o kredyt w banku lub firmie pożyczkowej, są zdziwieni, że go nie dostają, bo zostali wpisani do biura informacji gospodarczej. Rolą negocjatorów jest więc nie tylko doprowadzenie do spłaty zaległości, ale także takie zorganizowanie całego procesu, aby dłużnik ponownie stał się aktywnym klientem sklepu czy banku, terminowo regulującym swoje należności. Mogą więc przeanalizować budżet domowy dłużnika i pomóc rozplanować go, tak aby się dopiął – podsumowuje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Badanie „Zadłużenie Polaków” zostało przeprowadzone w listopadzie 2020 r. przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej metodą CAWI na reprezentatywnej grupie 1000 Polaków.

Ma 17 lat. Odzyskał już prawie 100 miliardów złotych

Mija 17 lat od powstania Krajowego Rejestru Długów. To pierwsze i największe biuro informacji gospodarczej w Polsce, które zaczęło gromadzić i udostępniać dane o zadłużeniu firm i osób fizycznych. Dzięki raportom z KRD przedsiębiorcy mogli w końcu lepiej chronić swoje interesy, a dłużnicy przestali czuć się bezkarni. Dziś najstarsze i najbardziej znane biuro informacji gospodarczej administruje danymi na temat 2,8 milionach dłużników, którzy zalegają na łączną kwotę 58,7 miliardów zł. Od początku swojej działalności Rejestr odzyskał dla wierzycieli niemal 100 miliardów złotych.

Krajowy Rejestr Długów administruje danymi zgodnie z Ustawą o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych. Informacją gospodarczą są dane dotyczące poszczególnych firm, instytucji, osób prywatnych (w tym m.in. adres, imię i nazwisko, PESEL, NIP, REGON etc.) oraz ich zobowiązań finansowych. Obecnie w KRD widnieje 2,8 miliona dłużników, którzy zalegają łącznie na kwotę 58,7 miliardów zł. 81% tej kwoty stanowią długi konsumentów, reszta to zobowiązania firm, instytucji i organizacji. Do KRD nie trafia się przez przypadek. Aby wierzyciel mógł upublicznić dane dłużnika, muszą być spełnione na raz trzy warunki.

Osoba fizyczna może zostać wpisana do KRD za niepłacenie rat kredytów, rachunków za prąd, wodę, gaz, telefon, telewizję, Internet, opłat czynszowych czy alimentów bądź mandatów za przejazdy komunikacją miejską bez biletu. Zobowiązanie w kwocie minimum 200 złotych musi być wymagalne od co najmniej 30 dni i minęło co najmniej 30 dni od wysłania przez wierzyciela listem poleconym albo doręczenia do rąk własnych dłużnika wezwania do zapłaty. Takie wezwanie musi zawierać ostrzeżenie o zamiarze przekazania danych do KRD, przy czym nie ma tu znaczenia fakt, czy list został odebrany. To warunki, jakie muszą być spełnione, by umieścić dłużnika w Rejestrze. W przypadku przedsiębiorstw zasady są te same, z tą różnicą, że zobowiązanie musi wynosić co najmniej 500 zł – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Polska mapa zadłużenia

Choć średni dług konsumenta wpisanego do KRD wynosi ponad 19 tys. zł, to są wśród nich także rekordziści-milionerzy. Najwięcej do zapłaty ma 38-letni mężczyzna z Pomorza. Suma jego zaległych zobowiązań wobec sądu i funduszu sekurytyzacyjnego wynosi ponad 48 mln zł – to mniej więcej tyle, ile mają do zapłaty wszyscy dłużnicy z powiatu łańcuckiego.

Dłużników w przedziale wiekowym 36-45 lat jest w KRD najwięcej: ponad 665 tysięcy. Mają też najwyższe łączne zadłużenie: 14,7 miliarda złotych – zauważa Adam Łącki. – Zadłużaniu sprzyja także miejski, drogi tryb życia. Mieszkańców miast jest w KRD 4,5 razy więcej niż mieszkańców wsi. Mają też 4,6 razy większe łączne zadłużenie. To zrozumiałe: mieszkańców miast jest więcej. Dodatkowo mieszkańcy wsi niechętnie się zadłużają. Jeśli już to robią, najpierw korzystają z pomocy rodziny i znajomych, a dopiero na końcu z instytucji finansowych. Dlatego w czołówce zadłużenia mieszkańców przodują duże aglomeracje – dodaje.

Pierwszą trójkę województw pod względem zadłużenia ich mieszkańców otwiera śląskie (jego mieszkańcy mają 6,8 mld zł długu). Drugie miejsce należy do województwa mazowieckiego (6,7 mld zł), a trzecie do dolnośląskiego (4,5 mld zł). Najbardziej zadłużeni mieszkańcy miast na prawach powiatu pochodzą z Warszawy (2,5 mld zł), dalej Łodzi (1,4 mld zł) i Wrocławia (prawie 1 mld zł). Z kolei najbardziej zadłużonym powiatem ziemskim w Polsce jest powiat poznański (blisko 400 mln zł), dalej słupski (350 mln zł) i wrocławski (317 mln zł).

Po drugiej stronie, wśród najmniej zadłużonych mieszkańców województw, są osoby z woj. podlaskiego (mają do zapłaty 934 mln zł), opolskiego (1,06 mld zł) i świętokrzyskiego (1,09 mld zł). Z kolei najmniej zadłużonym powiatem ziemskim jest powiat leski – 11,4 mln zł, następnie sejneński – 11,9 mln zł oraz bieszczadzki – 15,8 mln zł.

Dane na wagę… ropy

Wiedza o zobowiązaniach finansowych jest kluczowa przed zawarciem jakiejkolwiek transakcji biznesowej. Dlatego klienci KRD często pobierają raporty na temat firm i osób fizycznych. W ubiegłym roku pobrano z Rejestru 37 milionów takich raportów. Wśród sprawdzających są mali i duzi przedsiębiorcy, banki, operatorzy telekomunikacyjni, ale też gminy, urzędy, sądy. Nie bez powodu. Bo jeśli dana firma czy osoba fizyczna ma na koncie jakieś zadłużenie, to automatycznie staje się klientem podwyższonego ryzyka. Jest duże prawdopodobieństwo, że kolejny raz nie zapłaci za towar lub usługę.

Dane są ropą współczesnego świata: wskazują kierunek, pozwalają podjąć decyzję i zaplanować kolejne kroki. Dlatego to takie ważne, by każda firma w tym kraju miała dostęp do wiarygodnej informacji o kondycji finansowej kontrahenta i jego rzetelności płatniczej. Mając taką wiedzę, może sama zadecydować, czy zawrzeć z nim umowę na dodatkowych warunkach czy zrezygnować z ryzykownego kontraktu. Bez tej wiedzy prowadzenie firmy jest jak błądzenie bez nawigacji – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA, i dodaje: – Pamiętajmy jednak, że chcąc pobrać z bazy danych KRD informację na temat osoby fizycznej, musimy mieć jej zgodę. W przypadku przedsiębiorstw nie jest to wymagane.

To też warto wiedzieć. Bo gdy bank lub firma pożyczkowa interesuje się konsumentem bez jego zgody, może to być sygnał, że doszło do kradzieży tożsamości i właśnie nastąpiła próba wyłudzenia pieniędzy na skradzione dane.

Odzyskane miliardy

Najczęściej swoich dłużników dopisują instytucje z sektora finansowego i ubezpieczeniowego: banki, firmy windykacyjne, pożyczkodawcy. Na drugim miejscu są gminy i administracja państwowa. Swoje pieniądze od dłużników chcieliby też odzyskać operatorzy telekomunikacyjni, zarządcy nieruchomości czy zarządy transportu miejskiego. Od początku istnienia Krajowego Rejestru Długów, wierzyciele odzyskali już niemal 100 miliardów złotych.

Zniknąć z KRD można na dwa sposoby. Pierwszy z nich to całkowita spłata zobowiązania. Gdy to nastąpi, wierzyciel ma obowiązek wykreślić dłużnika z KRD w ciągu 14 dni. Drugi sposób to automatyczne usunięcie danych dłużnika po upływie 3 lat od ostatniej aktualizacji i nie później niż po 10 latach od zgłoszenia długu przez wierzyciela, a w przypadku konsumentów: po upływie 6 lat od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Dlatego wielu dłużników spłaca swoje zobowiązanie, gdy tylko trafi do Rejestru. Łatka dłużnika i obecność w KRD utrudnia im dostęp do wszelkich usług finansowych, abonamentów i zakupów na raty. Wpis do KRD jest pod tym względem bardzo motywujący – podsumowuje Adam Łącki.

Czytaj więcej o zdolności kredytowej

Mieszkańcy najmniejszych polskich miast mają duże długi

Dziewczyna z telefonem przy kawie.

„Bycie miastowym zobowiązuje” – dlatego nawet pochodzący z najmniejszych polskich miasteczek zadłużają się na potęgę. Aż 27 % dłużników w bazie danych Krajowego Rejestru Długów stanowią mieszkańcy małych miast. To dużo, patrząc na fakt, że w miastach do 20 tys. mieszkańców mieszka jedynie 13% Polaków. Ich zadłużenie wynosi już 8,4 mld złotych. Dłużnik pochodzący z małego miasta ma średnio 15 827 zł długu, co w przeliczeniu na jednego mieszkańca wynosi 1 685 złotych.

Polacy z małych miasteczek częściej niż inni trafiają na listy dłużników. Co dziesiąty mieszkaniec miasta do 20 tys. mieszkańców figuruje w bazie KRD. W wielkich miastach, powyżej 300 tys. mieszkańców, odsetek zadłużonych wynosi 6%, a na wsiach jedynie 3%.

Małomiasteczkowy dłużnik jest winien swoim wierzycielom średnio 15 827 zł. Co ciekawe, kwota ta rośnie wraz z liczbą mieszkańców miasta zameldowania. Podczas gdy w najmniejszych miasteczkach Polski (do 5 tys. mieszk.) wynosi ona 15 404 zł, w takich od 10 tys. do 20 tys. jest to już 16 233 zł. Częściej zadłużają się mężczyźni i to także oni mają wyższe długi – 18 473 zł, podczas gdy u kobiet jest to „zaledwie” 11 144 zł.

Wiele osób chcąc poprawić sobie swój poziom życia, decyduje się na pożyczkę online lu kredyt bankowy. Niestety jak wynika z danych często zdarza się, że pozostaje on nieuregulowany, generując przy tym zadłużenie. Jednak takie zadłużenie które posiada już odsetki karne. Informacja o takiej pożyczce trafia do baz danych co przekłada się na obniżenie całkowitej zdolności kredytowej. W takiej sytuacji ciężko pozyskać dodatkowe środki w postaci kolejnej pożyczki, możesz sprawdzić takie oferty dla zadłużonych na portalu zadluzeni.com.pl.

Zadłużenie mają również Polacy korzystający z abonamentów komórkowych

Mężczyzna zadłużony z pustymi kieszeniami.

„To tylko 30 złotych miesięcznie” – tak najczęściej klienci tłumaczą swoje długi wobec operatorów komórkowych. Ich zaległości widniejące w bazie danych Krajowego Rejestru Długów to obecnie już ponad 713 mln zł. Rekordzista ma do oddania ponad 200 tys. zł. Najczęściej klienci wpędzają się w spiralę zaległości, bo chcą dostać smartfon na korzystnych warunkach. Podpisują więc umowę na regularne doładowania. Ale nie zamierzają ani robić doładowań, ani spłacać sprzętu.

Według danych CBOS z lipca 2017 r. z telefonów komórkowych korzysta w Polsce 92 proc.  osób, z czego 57 proc. ma smartfony (dwa lata wcześniej 50 proc.). Klasycznego telefonu komórkowego używa 43 proc., choć jeszcze w 2015 r. była to połowa badanych.

Jednak obecnie usługi telekomunikacyjne to nie tylko prosty abonament komórkowy za rozmowy. To także korzystanie z Internetu i telewizji cyfrowej, do których klient otrzymuje w zestawie smartfon, laptop, tablet, moduł internetowy, dekoder czy telewizor. Pokusa wzięcia kilku usług i sprzętów w pakiecie jest na tyle duża, że wiele osób nie może oprzeć się takim okazjom. Otrzeźwienie przychodzi, gdy za sprzęt trzeba płacić kolejne raty.

Myśleli, że nikt się nie upomni

Na długi klientów telekomów, figurujące  w Krajowym Rejestrze Długów, składają się: typowe abonamenty, doładowania, raty za sprzęt elektroniczny i kary za niewywiązywanie się z umowy.

Do windykacji trafiają najczęściej zobowiązania za niezapłacone doładowania. Klienci decydują się na telefon na kartę z comiesięcznym uzupełnieniem konta w kwocie 30-50 złotych. Okazuje się, że podpisują taką umowę tylko po to, aby dostać dobry smartfon. Widać to po tym, że po zawarciu umowy nie robią już ani jednego doładowania. Są też tacy, którzy z gruntu lekko podchodzą do takich zobowiązań. Wiedzą, że nie będą w stanie wywiązać się z umowy, ale liczą, że im się upiecze. Później na etapie windykacji mówią nam, że to tylko 30 złotych, więc sądzili, że nikt się nie upomni. Do tego dochodzi jeszcze kara za zerwanie umowy i w ten sposób zbiera się tysiąc złotych do spłaty. A to już kwota mocno odczuwalna w domowym budżecie.

Jakub Kostecki
Prezes Zarządu Kaczmarski Inkasso

Duża liczba dłużników

Na początku marca w Krajowym Rejestrze Długów notowanych było 275 tysięcy dłużników telekomunikacyjnych, którzy mieli 414 tysięcy niezapłaconych w terminie zobowiązań o wartości ponad 713 mln złotych. O ile liczba dłużników i wartość ich długu na przestrzeni ostatnich lat przypomina sinusoidę (wzrosty i spadki), to średni dług nieustannie rośnie. Obecnie wynosi on 2,6 tys. zł na osobę, a jeszcze rok temu nieco ponad 2,3 tys. zł.  Natomiast w 2015 r. było to jeszcze mniej, bo 2 tys. zł na osobę.

Dostępność usług telekomunikacyjnych jest coraz większa. Nie trzeba już jechać do dużego miasta, aby zawrzeć umowę, bo nawet w małych miasteczkach są punkty sprzedaży operatorów. Mocno poprawia się też zasięg telefonii. Sprzyja to sprzedaży usług telekomunikacyjnych, ale powoduje również, że klienci podejmują pochopne decyzje zakupowe i nie są w stanie wywiązać się ze zobowiązań. Kiedy później starają się o kredyt w banku lub firmie pożyczkowej, są zdziwieni, że go nie dostają, bo zostali wpisani do biura informacji gospodarczej.

Adam Łącki
Prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów

Operator komórkowy, jak każdy inny wierzyciel, może wpisać dłużnika do biura informacji gospodarczej po 30 dniach od upływu terminu płatności faktury, jeśli jego łączny dług przekracza 200 zł. Aby nie figurować w rejestrze, trzeba w całości spłacić dług. Dopiero wtedy można starać się ponownie o kredyt lub zakup ratalny.

Rekordzista z Podkarpacia zalega ze spłatą 206 tys. zł

Najmniej skrupulatnie rachunki za telefon płacą Ślązacy – zadłużenie w tym województwie wynosi aż 110,5 mln zł (16 proc. wszystkich długów). Drugim regionem pod względem zaległości jest Mazowsze z prawie 81 mln zł długów (11,5 proc.), a następne na podium jest Dolnośląskie z 78 mln zł zobowiązań (11 proc.). Najlepiej z płatnościami radzą sobie mieszkańcy województwa podlaskiego. Mają do oddania niespełna 13 mln zł, co stanowi 1,8 proc. w puli wszystkich zobowiązań.

Absolutnym rekordzistą w gronie dłużników jest mieszkaniec województwa podkarpackiego. 46-letni mężczyzna z powiatu tarnobrzeskiego, spod znaku Panny, jest winny dwóm operatorom ponad 206 tys. zł. Z tego 195 tys. zł to zobowiązanie tylko w jednej firmie. Kolejny w niechlubnym rankingu jest mieszkaniec powiatu augustowskiego na Podlasiu, który nie zapłacił 112 tys. zł, a trzecie miejsce zajmuje mieszkaniec powiatu kaliskiego w Wielkopolsce z długami w wysokości 104 tys. zł.

Najwięcej zaległości jest w małych miejscowościach poniżej 5 tys. mieszkańców i na wsiach – łącznie niemal 161 mln zł. Mieszka tam prawie jedna czwarta wszystkich dłużników. Najbardziej zadłużony mieszkaniec wsi ma do oddania 78 tys. zł. Wśród dłużników prym wiodą mężczyźni (60 proc.), którzy zalegają na kwotę 420 mln zł. Nieco bardziej zdyscyplinowane są kobiety (40 proc.), mające na koncie 285 mln zł zobowiązań.

Pod względem wieku najliczniejszą grupę dłużników stanowią osoby pomiędzy 26 a 35 rokiem życia. Najbardziej rzetelni są klienci powyżej 65 lat, których zadłużenie to zaledwie 7 proc. wszystkich zaległości notowanych w KRD.

Młodsi w pogoni za coraz lepszymi modelami smartfonów i bogatszymi pakietami usług często przekraczają granicę swoich możliwości finansowych. Presja otoczenia jest duża, a młodzi ludzie nie zawsze kierują się względami racjonalnymi. Chcąc dotrzymać kroku rówieśnikom, brną w kolejne zakupy z wyższej póki i, co za tym idzie, długi. Natomiast osoby starsze korzystają z prostych i stałych usług, czyli abonamentu telefonicznego i telewizji cyfrowej. Są oni przywiązani do firm, a klient związany z marką jest wobec niej lojalny, również w kwestiach płatności, co widać w naszych danych.

Adam Łącki Prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów

źródło: KRD